Logo

29 listopada 2012

BLEEDING HEART



Już Wam o tym pisałam, ale no po prostu muszę się powtórzyć. W Portugalii mają najlepsze ryby i owoce morza w całej galaktyce! Nie przesadzam. Nie to żebym zjechała pół świata i miała jakieś specjalnie duże porównanie, ale po prostu wiem, że mogę zaufać moim kubkom smakowym... 
 Teraz sama chętniej wybieram w sklepie krewetki czy łososia zamiast kurczaka, i tak samo robię też w knajpach. 
Są zdrowsze. Smaczniejsze. No i tańsze.

Lizbona jest przepełniona małymi, skromnie urządzonymi restauracyjkami, w których panuje  wręcz rodzinna atmosfera. Wyglądają zupełnie inaczej niż ta z ostatniego posta. Kiedy się do nich wchodzi ma się wrażenie, że są tu od zawsze, że są nieodłączną częścią miasta. Jak te żółte tramwaje.
Swoją drogą jeśli ktoś kiedyś poleci Wam którąś z nich moim zdaniem nie warto tracić czasu na szukanie wskazanego miejsca w zawiłych uliczkach. Lepiej zapuścić się w miasto i wybrać coś na chybił trafił. Zapewniam Was dotrzecie do takiej która spełni Wasze oczekiwania kulinarne. 

Jedną z lepszych kolacji zjedliśmy w Solar do Duque.
 Stoliki rozstawione na zewnątrz nad którymi wisiały lampki i kiczowate (chyba świąteczne) łańcuchy, widok na wspaniale oświetlony zamek św. Jerzego i najsympatyczniejsza 'naganiaczka' jaką do tej pory spotkaliśmy sprawiły, że zostaliśmy.



Zamówiliśmy danie, które kiedyś już Was pokazywałam, i z którego każdy wielbiciel owoców morza, czyli ja, na pewno będzie zadowolony. Ryba (niestety nie pamiętam jaka była w tym daniu), krewetki, małże uduszone w sosie pomidorowym. 
Potrawa jednak zyskuje najbardziej na tym, że w portugalskiej kuchni nie żałuje się czosnku, kolendry i natki pietruszki :)

Cena - około 15 euro


Musicie też wiedzieć, że tu normą jest to, że kelner przynosi Wam przystawki, zanim jeszcze zdążycie powiedzieć Boa tarde, wcale nie pytając czy macie na nie ochotę. I nie łudźcie się że są darmowe ;) Nie są.
Kilka kromek białego pieczywa ( fuuj!), porcja dojrzewającego żółtego sera ( mniam!) i coś co udawało wędlinę ( kolejne fuuj!) kosztowało 7 euro. 
W porównaniu do ceny głównego dania to dużo.
Pamiętajcie więc, żeby grzecznie za przystawkę podziękować jeśli po prostu nie macie na nią ochoty albo jeśli dostaniecie coś czego nie lubicie. Albo bądźcie gotowi, że zostanie doliczona do rachunku.


A po kolacji kolejna butelka wina :)


ZDJĘCIA : JA


« Nowszy post Starszy post »

18 komentarzy

  1. co za smakołyki! zazdroszczę, ja niestety muszę siedzieć w brzydkim deszczowym krakowie ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. jak przystawki nie zjesz, to za nia nie kasuja- zwlaszcza, ze wiekszosci przypadkow podaja tluste swinstwa! w portugali jadlam najlepsza zupe rybna, dlatego marze o powrocie do Oporto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widocznie kiepsko trafiliśmy, bo raz taki właśnie patent zastosowałam, a przystawka i tak się znalazła na paragonie, chociaż nic nie zjadłam :) dlatego jak nie chce to wolę odmówić :)

      Usuń
  3. bylam tam :D maja wysmienita biala sangrie,probowalas? pozdrawiam i zazdraszczam ze mozesz nadal cieszyc swe kubki smakowe portugalska kuchnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio?:) sangrie próbowałam, ale nie tam. i chyba bardziej wolę czerwoną z czerwoną porzeczką, granatem i kawą :D

      Usuń
  4. https://www.facebook.com/psygarnij?ref=ts&fref=ts PSYgarnij.pl-nie kupuj!!! strona ktora ratuje porzucone zwierzaki. zachecam do polubienia na facebooku i udostpniania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie jestem w trakcie wyboru miejsca Erasmusa- myślisz ,że lepsza Portugalia czy Hiszpania?

    W Hiszpanii byłam w kilku miejscach ,a w Portugalii nie miałam okazji :.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ciężki wybór! W sumie to zależy od tego chyba czego oczekujesz:) Imprezowanie? Podróżowanie? Nauka? Moim zdaniem jeśli chodzi o język to hiszpański jest bardziej pożądany i ładniejszy, portugalskiego nie znoszę! Jest paskudny ;) Ale jeśli nie kierujesz się językiem to mogę tylko powiedzieć, że Lizbona jest świetnie przystosowana do życia studenckiego:) Dużo się tu dzieje w tym temacie. Z drugiej strony jako stolica jest droższym miastem. Brałabym więc też pod uwagę Porto ( masz tam Ryanaira ) a to ułatwi Ci nie tylko podróżowanie po całej Europie, ale też za grosze dolecisz do Polski :) Tylko nie wiem jak miasto wygląda pod innymi aspektami. Z drugiej strony moja koleżanka była w Walencji i bardzo sobie chwaliła ten wybór:) Musisz dobrze przemyśleć wybór, poczytaj fora, skontaktuj się z ludźmi którzy byli w miastach o jakich myślisz, ale przede wszystkim kieruj się swoją intuicją:) Powodzenia.

      Usuń
    2. mam do wyboru tylko Porto właśnie :)

      sama nie wiem :///
      chyba jednak postawię na Porto, gdyż do Hiszpanii w każdej chwili mogę pojechać ze względu na znajomych w Madrycie ;)

      Usuń
  6. uwielbiam owoce morza ale żeby mi smakowały muszą być naprawdę dobrze zrobione :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. klimat bardzo fajny :)

    http://beauty-fashion-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż zgłodniałam :D Piękna fotorelacja, ja w czasie podróż właśnie uwielbiam sama znaleźć miejsce, restaurację, w której będę się najlepiej czuła.. Zazwyczaj te na chybił trafił są dobrym wyborem niż te polecane :)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo lubię Twoją podróżniczą i kulinarną stronę bloga, w zasadzie to odczuwam delikatną metamorfozę z bloga stricte modowego do podróżnego :) zmiana oczywiście na plus! :)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń

Kochani!

Dziękuję za każdy komentarz.
Na pytanie / wątpliwoścu / sugestie postaram się odpisać jak najszybciej mogę :)

UWAGA !!!
JEDNOCZEŚNIE BARDZO WAS PROSZĘ O NIESPAMOWANIE !!! JEŚLI ZOSTAWIACIE KOMENTARZ TO AUTOMATYCZNIE MOGĘ POPRZEZ NIEGO WEJŚĆ NA WASZĄ STRONĘ/BLOGA. DODATKOWE LINKI SĄ ZBĘDNE. SPAMY, JAK I WPISY Z WULGARYZMAMI, NIE BĘDĄ TU PUBLIKOWANE!! CAŁA RESZTA OWSZEM :)


Ściskam mocno !
Lumpexoholiczka


Instagram

Obserwatorzy

Facebook